Gael
Nazywam się Gael i jestem chyba jedyną osobą w swoim otoczeniu, która szczerze się cieszy, gdy przychodzi powiadomienie o błędnej taryfie lotniczej. Kiedy wszyscy śpią, ja monitoruję fora, reddit i agregatory. To nie jest praca. To styl życia.
Wszystko zaczęło się w 2019 roku, gdy znalazłem bilet z Berlina do Tokio za 80 euro. W obie strony. Sprawdziłem trzy razy, nie wierzyłem własnym oczom, ale kupiłem. Dwa dni później cena wróciła do 740. Od tego momentu zrozumiałem: tanie bilety istnieją, trzeba tylko wiedzieć, jak ich szukać. Od tamtej pory odwiedziłem ponad 30 krajów, wydając na przeloty mniej więcej tyle, ile inni wydają na jeden bilet biznesowy do Dubaju.
Elastyczność to moje główne narzędzie. Nauczyłem się latać w środę rano, robić przesiadkę w Kiszyniowie, brać tylko bagaż podręczny i znajdować w tym szczególną przyjemność. Trasę często wyznacza cena, a nie odwrotnie. Właśnie dlatego znalazłem się na Wyspach Owczych w listopadzie, w Turcji trzy razy w ciągu jednego roku i w Dominikanie za 42 euro z wszystkimi opłatami i podatkami.
Na tej stronie dzielę się tym, co naprawdę działa. Żadnych ogólnych rad w stylu "zapisz się do newslettera". Tylko konkrety: jakie daty sprawdzać, jakie trasy łamią cenę, jak czytać mapę taryf i kiedy klikać "kup" bez wahania. Sam korzystam z każdej metody, o której piszę.
Jeśli uważasz, że tanio podróżować to rezygnować z komfortu, jestem gotowy cię przekonać do zmiany zdania. Chodzi o znajomość systemu. Witaj - tutaj go tłumaczę.